sobota, 23 listopada 2013

to koniec..

przez cały roboczy tydzień nie miałam najzwyczajniej czasu, żeby o tym myśleć. trwałam w przekonaniu, że jest okej, przecież mi na nim nie zależy, że go nie potrzebuję, że nie jest dla mnie. bo nie jest. jednak to boli, gdy coś się kończy. jakoś nie mogę znieść myśli, że być może nawet teraz, w tym momencie ktoś może zajmować moje dotychczasowe miejsce. teraz ma już wolną rękę i może robić co chce.
zniszczył mnie. już nie jestem taka sama. wiem, że czas wyleczy rany ale póki co ja już nie widzę w niczym sensu. dzisiaj zastanawiałam się, dlaczego musiałam go spotkać. jak to jest, na czym opiera się to wszystko.
to wszystko było takie.. dziwne. nie rozumiem.

ja? ja tylko tęsknię nocami..