piątek, 24 stycznia 2014

układamy tysiące scenariuszy, a życie i tak nie toczy się według żadnego z nich.

hm, ferie trwają. wyobrażałam je sobie chyba trochę inaczej ale jest okej
wczoraj miło, babski wieczór, dziękuję :*
wróciłam do domu i musiałam trochę nocy poświęcić temu niemiluchowi. w sumie na początku zrobiło mi się trochę przykro, że nie mógł uwzględnić mnie w swoich planach, ale cóż, może to też nie była do końca jego decyzja. i tak lubię go bardzo :) 
zaraz wraca Mania, czekam z utęsknieniem :) może ona mi trochę pomoże..  jaka bym była szczęśliwa, bo na chwilę obecną umieram z nudów. 

smutno, tęskno, momentami chujowo